V Niedziela Wielkiego Postu

„Kto z was jest bez grzechu…”. (J8,7b) Po raz kolejny rozważany przez nas fragment Ewangelii dotyka tematu ludzkiego grzechu i ogromu Bożego miłosierdzia. Spójrzmy na samym początku jak ewangelista zadbał o ukazanie dramaturgii opisywanej sceny. Kobietę pochwycono na cudzołóstwie, a więc grzechu związanym z niezwykle intymną sferą ludzkiego życia. Mało tego – dopiero co ją pochwycono…. wszystkie rany duszy są więc jeszcze świeże, wstyd najbardziej palący. Jan Paweł II, rozważając właśnie ten fragment Ewangelii zadał kiedyś pytanie: A gdzie jest mężczyzna? Kobieta w swoim osamotnieniu jest odrzucona, niekochana, oszukana. Kiedy człowiek zrobi coś złego to najchętniej by się ukrył. Tymczasem w tekście aż dwa razy zostaje zaznaczone, że pochwycona na cudzołóstwie stała na środku (ww.3.9). Każdy mógł ją zobaczyć, wytknąć palcem, nazwać grzesznicą, potępić. Wielkim paradoksem opisywanej sytuacji jest to, że człowiek, który sam jest słaby i grzeszny, przyprowadza człowieka przed Boga prosząc o karę śmierci dla niego. Bóg natomiast, który jest doskonały i pierwszy miałby prawo rzucić kamień nie potępia, ale przebacza. Przekornie można by napisać, że Bóg jest tutaj bardziej ludzki od człowieka, jako Ten, który wybacza, daje szansę, podnosi. Pisząc na pisaku być może sugeruje, że nasze grzechy nie są wyryte w kamieniu codziennego życia, ale napisane na pisaku mogą być rozwiane przez najmniejszy podmuch Bożego miłosierdzia. Niech czas przygotowania do świąt będzie czasem naszego przyjścia do Boga i stanięcia na środku – w sakramencie pokuty i pojednania. Kiedy widzimy grzechy innych to nie potępiajmy, ale módlmy się jak grzesznicy za grzeszników.