Świadectwo rekolekcji #1

Hej, przecież nic nie stracisz.

Gdy w 2014 roku po raz pierwszy jechałem na rekolekcje SARUEL, w zasadzie nie wiedziałem czego się spodziewać. Wiedziałem, że jadę na koniec świata poznawać lepiej Boga i wyciszyć się, odciąć od pędzącej codzienności. Znajomi mówili, że jest dużo ludzi, którzy potrafią wiele zrozumieć, mają swoje historie, że będę miał nad czym myśleć przez cały rok, aż do następnego wyjazdu. Wszystko fajnie, ale ja przecież już wiedziałem gdzie jestem. Wiedziałem jaki jest świat. Zwyczajnie – nie spodziewałem się rewolucji.

I dobrze, bo żadnej rewolucji nie było. Wróciłem do domu i nic się nie zmieniło. Dalej znałem tych samych ludzi, miałem te same radości, problemy. Nadal je mam, ale od tamtego czasu powoli zacząłem wychodzić na zewnątrz. Nie umiem tego opisać. Po prostu moje nastawienie się zmieniło. Na rekolekcjach zobaczyłem radość i jedność, które towarzyszyły mi cały następny rok.

Powodów, dla których warto jechać, jest wiele. U mnie była to chęć poznania nowych ludzi, a także siebie. Przy okazji, okazało się, że życie z Bogiem, w każdym aspekcie mojego życia jest równie ważne, równie komfortowe, równie fascynujące i równie zaskakujące.

Jeśli więc nie masz pomysłu na pierwszą połowę lipca albo szukasz miejsca, gdzie skutecznie odetniesz się od zgiełku i pędu życia codziennego – to znajdziesz je na pewno w Różanymstoku. Hej, przecież nic nie stracisz. A możesz zyskać więcej, niż sobie wyobrażasz.