IV Niedziela Wielkiego Postu

Zapewne wiele razy słyszeliśmy „Przypowieść o synu marnotrawnym” (Łk 15, 11-32). Jest to jednak nie tyle historia o ludzkim grzechu, co o tym jak wielka i bezgraniczna potrafi być miłość Ojca. Oczywiście na początku jesteśmy świadkami odejścia. Przygoda, pieniądze, chęć nieznającej granic rozsądku zabawy…, to wszystko jest ważniejsze niż On. Wspaniale jednak, że na świecie istnieją odważni ludzie gotowi powiedzieć: NIE! Nie będę dawał Ci do jedzenia pożywienia, przeznaczonego dla świń, bo ono nie jest dla ciebie dobre. Może to być też głos serca, sumienia…, zawsze głos samego Boga. Wtedy właśnie młodszy syn zastanowił się i pomyślał, że zasadniczo to mógłby wrócić do swojego ojca. W tym momencie historia nabiera wielkiej dynamiki, za sprawą świadomie nagromadzonych przez ewangelistę czasowników: A gdy był jeszcze daleko, UJRZAŁ go jego ojciec i WZRUSZYŁ się głęboko, WYBIEGŁ naprzeciw niego, RZUCIŁ mu się na szyję i UCAŁOWAŁ go (w.20b). Już samo wybiegnięcie naprzeciw powracającego syna świadczy o wielkiej tęsknocie i radości ojca. Ewangelista stosuje te wszystkie zabiegi, aby pokazać jak bezwarunkowa jest miłość Boga. Natomiast powrót do tej miłości jest równoznaczny z powrotem do życia, do jego pełni. Zostaje to wspomniane w przypowieści aż dwa razy: był umarły…, a ożył…., odnalazł się (ww.24.32). Warto jednak zwrócić uwagę na pewną nieścisłość, która jest zauważalna w niektórych tłumaczeniach ww.24.32. Ich dokładne brzmienie w biblijnej grece koine domaga się użycia formy pasywnej: ZOSTAŁ ODNALEZIONY. Czy to nie zastanawiające, że ewangelista używa właśnie takiej formy? Przecież syn sam decyduje się na powrót! Popatrzymy na w.19. Widać tam wyraźnie, że powrót nie jest powrotem syna, ale kogoś, kto świadom własnych grzechów chce być jedynie najemnikiem. Wraca pracownik. Bóg nigdy nie godzi się na taki układ. Wybiega naprzeciw i sam odnajduje nas jako swoich synów, wciąż kochanych i wyjątkowych, bez względu na winy. Pamiętajmy o tym zawsze, zwłaszcza wtedy kiedy będzie nam brakowało śmiałości, aby poczuć się Jego dziećmi; brakowało odwagi, aby może już po raz kolejny zwyczajnie wrócić…. do życia przy Ojcu.