10 tytułów na jesienne wieczory

„Do dziś trudno tak na wstępie orzec,
Ale żyłem z myślą, że jest jakoś późny sierpień może,
Wczesny wrzesień, ale mimo wszystko lato w pełni,
A tu jesień mi gruchnęła przez grzejnik.”

Łona – jak co roku – przypomina o rzeczywistości za oknem. Nie da się ukryć, że okres grzewczy już się rozpoczął. Na zewnątrz huczy wiatr, pada nieprzyjemny, zimny deszcz. Słońca jak na lekarstwo. Dlatego też, w prezencie na jesienne wieczory, przygotowaliśmy dla was po dwa tytuły warte uwagi. Pierwszy – przeczytany przez nas, który z czystym sercem możemy wam polecić, drugi – książka, do której sami planujemy niedługo usiąść. Nie przedłużając, zacznijmy!

Aleksander Dumas – „Hrabia Monte Christo”
Książka kompletna. Początek, przyznam się szczerze, niemrawy. Do tego stopnia, że rozważałem zaprzestanie lektury. Na szczęście wytrwałem. A potem… akcja, intrygi, morderstwa, miłostki, zemsta, honor, przemiana. Co więcej, książka jest legalnie i za darmo dostępna na portalu wolnelektury.pl, oczywiście w wersji cyfrowej. A! Nie oglądajcie filmu, w porównaniu do książki jest… słaby.

John Steinbeck – „Grona gniewu”
Czytałem literaturę polską (min. „Ogniem i Mieczem”, „Pan Tadeusz”), francuską („Hrabia Monte Christo”, „Nędznicy”), rosyjską („Zbrodnia i Kara”, „Wojna i Pokój”). Naturalnie więc przyszedł czas na amerykańską. Dlaczego Steinbeck? Przeczytałem zarys fabuły w sieci i chwyciło. Poczułem głód czytania. Tyle ode mnie. Miłej lektury!

Polecam, Krzysztof Golba.

Martyna Wojciechowska – „Przesunąć horyzont”
Książka o walce z samym sobą, o tym, że niemożliwe nie istnieje. Wojciechowska opisuje swoją podróż na najwyższą górę świata oraz walkę ze swoimi słabościami. Ta pozycja jest skierowana nie tylko do fanów alpinizmu i podróżniczego stylu życia. Każdy może z niej wyciągnąć coś innego. Jest świetną motywacją, ale bez żargonu mówców motywacyjnych. To po prostu dobra opowieść o poszukiwaniu sensu w życiu. Mogę pożyczyć!

Katherine Paterson – „Most do Therabithii”
Opowieść psychologiczno-obyczajowa skierowana do młodzieży. Polecam ją jednak osobom w każdym wieku, gdyż porusza ważną w naszym życiu kwestię przyjaźni. To historia o dziewczynce z dobrego domu, która woli biegać i wspinać się po drzewach, zamiast bawić się lalkami, i o chłopcu z biednej, wielodzietnej rodziny. Wspólnie tworzą w lesie swoją własną krainę – Therabthię, do której mogą uciec, próbując zapomnieć o problemach w szkole, w domu. Szukają odpowiedzi na trudne pytania, uczą się od siebie nowych wartości. Książka pokazuje również jak trudne mogą być relacje ojciec-syn, nastolatek-społeczeństwo. Warto też sprawdzić jej ekranizację, w reżyserii Gabora Csupo. To naprawdę nie jest zwyczajny, lekki film familijny.

Polecam, Marta Sadowska.

Herman Melville – „Billy Budd”
Ostatni utwór Melville’a. Główny bohater utworu, Billy Budd, jest marynarzem. Zostaje wciągnięty do załogi Nieposkromionego, statku marynarki brytyjskiej, w roku 1797, a więc w czasie walk z rewolucyjną Francją. Billy Budd jest dość naiwnym, młodym mężczyzną, który swoim przybyciem zaburzył funkcjonowanie całej załogi. Zaburzył, nie robiąc w zasadzie nic konkretnego. Billy, w swojej zwykłości, jest człowiekiem niezwykłym, „rozświetlonym od wewnątrz”, o wybitnej urodzie. Melville nazywa go Urodziwym Marynarzem („wzorem doskonałości”, „klejnotem prawdziwym”), porównuje do herosów i do aniołów. Billy zostaje fałszywie oskarżony o podżeganie do buntu, nie jest jednak w stanie sam siebie bronić, ze względu na to, że się… jąka.
Utwór jest dość krótki, akurat na jeden wieczór. Wtrącenia autora czasami nie mają końca, a rozbudowane opisy, metafory i przywoływane historie nadają całości jeszcze lepszego charakteru. Niebanalna pozycja!

Olga Lipińska – „Mój pamiętnik potoczny”
Jest to w zasadzie zbiór felietonów, napisanych przez Olgę Lipińską. Ostatnio coraz częściej sięgam po tę formę. Książka leży na półce i tylko czeka aż spędzę z nią wieczór. Trochę już zaczęłam. Czyta się lekko, łatwo, przyjemnie. Potoczne życie opisywane w niezwyczajny sposób, z poczuciem humoru, lekką dozą ironii, a przede wszystkim z niesamowitym zmysłem obserwacji. Autorka pokazuje, że naprawdę ma coś do powiedzenia. Czytając to, nachodzi mnie ochota, by sięgnąć po swój własny Pamiętnik Potoczny i zapisać to, co siedzi mi w głowie, to, co jest moją codziennością, to, co mnie otacza. Życie naprawdę rzadko bywa nudne, czasami trzeba je po prostu w barwny sposób opisać.

Polecam, Magdalena Szulczak.

Jostein Gaarder – „Dziewczyna z pomarańczami”
Historia George’a, który po latach dostaje list od ojca. Wszystko to byłoby normalne, gdyby nie fakt, że ojciec od wielu lat nie żyje, a opowieść, którą napisał dla syna, nie należy do zwyczajnych. Obok wspomnień przypadkowych spotkań z tytułową „dziewczyną z pomarańczami”, tata ukazuje George’owi cały szereg znaków i symboli, które zmieniają sposób przeżywania małych codziennych wydarzeń. Jest to współczesna baśń, która rządzi się swoimi własnymi regułami. Rzeczywista i nierzeczywista jednocześnie.

Bruno Schulz – „Sklepy cynamonowe”
Niby kanon lektur szkolnych, ale warto usiąść i na spokojnie, samemu z siebie spojrzeć na te opowiadania, jak na zaproszenie do dostrzeżenia w świecie trochę więcej – tajemnic, znaczeń i treści – niż zwykle. Na pewno odwraca uwagę od małych, przyziemnych spraw i problemów, wciągając w inną, napełnioną biegiem różnych myśli i wrażeń zmysłowych, przestrzeń. Nigdzie nie spotkałam jeszcze takich opisów jak tu właśnie, w których zapach natychmiast nas otacza, a smak czujemy na końcu języka.

Polecam, Anna Grabowska.

Jacqui Marson – „Bycie miłym to przekleństwo”
Gdy zobaczyłam tę książkę w księgarni, pomyślałam, że jest skierowana do mnie. Odkąd pamiętam wszyscy mówili mi, że jestem miła, a ja kompletnie nie wiedziałam jaką część mnie miałoby opisywać to określenie.
Autorka uczy jak rozróżnić sytuacje, w których bycie miłym wiąże się z szukaniem aprobaty, od tych, kiedy jest to zwyczajna uprzejmość. Odpowiada na pytanie: czy żeby być lubianym trzeba naginać swoje zachowanie do oczekiwań innych?
Jeśli choć raz, będąc z grupą ludzi, nie chciałeś zwracać na siebie uwagi, wstawać i przeszkadzać w rozmowie, mimo że bardzo potrzebowałeś wyjść do toalety – ta książka jest skierowana właśnie do ciebie.

Robert Claude SJ – Biografia Pier Giorgio Frassatiego
W trakcie Światowych Dni Młodzieży pierwszy raz usłyszałam o błogosławionym Pier Giorgio Frassatim. Historia młodego studenta politechniki, który był zwyczajnym człowiekiem (zdarzało mu się oblać egzamin i zapalić papierosa), może być bardzo interesującym kontrastem dla obrazków zawsze idealnych świętych i błogosławionych.
Pier Giorgio był duszą towarzystwa, organizował wędrówki po górach, uczył się języków, podróżował, chodził do teatru i opery. Na ogół był pilny, ale zdarzyło mu się wyrwać z przyjaciółmi na narty, na chwilę przed egzaminem. Kto z nas kiedyś nie odłożył nauki na później?
Frassati należał do świeckiego zakonu św. Dominika. Jest bardzo “dominikańskim” świętym, ale ma wspólny pierwiastek z salezjanami. Urodził się w Turynie, 13 lat po śmierci św. Jana Bosko.

Polecam, Agnieszka Szulczak.